| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Wpisy z tagiem: Sudan

wtorek, 15 maja 2012

Ceny znowu poszly o jakies 30 % w gore. I tak kawa Nescafe Gold z 70 (no comment) na 85 gowno wartych sudanskich funtow. Tak naprawde, po bankowym kursie dolara (ok. 3 SDG) to sie przelicza na 85 PLN za duza kawe...

I tu pojawia sie mysl dnia. W Sudanie zrobilo sie jak w Pewex'ie. Masz dolary (czarny rynek - 6 SDG + kazdy traktuje cie jak krola, bo dolarow nie ma) to jestes kims, masz smieci w postaci funtow, nie masz wstepu do sklepu.

 

Btw. Normalni Sudanczycy (czyt. 98 % narodu ) juz dawno w sklepach nie kupuja.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Sudan zbombardowal dzisiaj znowu przygraniczny rejon Unity (glowne zrodlo ropy Poludnia).

Reporter Al-Jazeera, siedzacy w Juba, mowi o trzech bombach.

Jak rowniez o tym, ze obydwa kraje dozbrajaja sie i maszeruja w strone rejonow przygranicznych (Abyei, Unity, Poludniowy Kordofan).

Dzis o 9:50 wyladowal w Heglig, ubrany w wojskowy uniform, Al Prezio.

Satelity amerykanskie wykazaly ogromne zniszczenia rurociagu jak i samego Heglig.

 

C.d.n.

W sobote armia Sudanu odbila Heglig z rak Poludnia.

To wersja z Khartoum.

W sobote Poludniowy Sudan, sluchajac zalecen szefa ONZ, wycofal sie z tego rejonu.

To wersja z Juba.

 

Al-Bashir przez cztery dni powtarzal, ze zajmie to kilka godzin.

A teraz nawet nie dowiemy sie, jak to naprawde bylo ;)

Dla Sudanczykow to niewazne.

 

Ze sie udalo poznalismy po...klaksonach.

Jak trabienie na ulicach rozpoczelo sie na calego: riksze, amjady, autobusy i ciezarowki - bylismy pewni, ze ropy w naszym miescie nie zabraknie.

 

Khartoum swietowal cala sobote. Telewizja sudanska swietuje do dzis, krecac propagande.

W koncu ludzie sa za prezydentem! To naprawde cos nowego.

 

Tak czy inaczej, wojna sie nie skonczyla. W koncu tu chodzi o rope. Duzo ropy.

Sudan z Poludniem negocjowac juz nie chca. Trwa chwilowy impas.

Prezydent Obama wzywa obie strony: Odwagi chlopaki! Musicie sie w koncu jakos podzielic.

Tylko jak tu panie Barack sie teraz dogadac, jak od pol wieku jakos sie nie udalo?

 

Dla nas najwazniejsze, ze nie zabraknie w najblizszym czasie benzyny, dolar nie poszybuje w kosmos...

a c.d.n.

piątek, 03 lutego 2012

To nie tak, ze nie bylo o czym pisac przez te dlugie miesiace. Moj blog nie jest jednak o zyciu, dzieciach etc., a raczej politycznym ;) ...a tu w polityce ciagle tak samo: Sudan leci w dol na leb na szyje. 

Jest to moj ostatni wpis, bo wynosimy sie z Sudanu. To ostatni moment przed upadkiem.

A jest tak: rzad polnocny nie ma juz ani grosza. Nawet na wyplaty dla policji, armii i sluzb specjalnych. Skad wziac kase? Ukrasc z poludnia. 

Ale niestety, to se ne vrati panowie muzulmanie. 

I w ten oto sposob zaczyna sie jadka: polnoc zyczy sobie 36 (!) $ za przesylke rurociagiem barylki ropy. Poludnie daje standardowy1 $ i ponad 2 miliardy dolcow zapomogi (sic!) dla biednego rzadu na Polnocy.

Al Bashir szykuje sie wiec do nowej wojny, niestety armia nie chce juz go wesprzec. 

Ostatnie negocjacje, zarowno z armia, jak i z Poludniowym Sudanem, nie przyniosly efektow. 

Nie wiadomo co dalej. Wiadomo tylko, ze sytuacja gestnieje z dnia na dzien. Dyplomaci zachodni przerazeni, wszyscy spakowani i czekamy na wielkie BUM. 

My chcielibysmy tego BUM juz nie zobaczyc.

Ja, na szczescie, jestem daleko - na wakacjach w yyy mialam napisac Polsce, ale chyba raczej na Syberii? :))

Jesli bedzie mi dane wrocic jeszcze do Sudanu to napisze. Marzy mi sie wpis pod tytulem: dead prez. Koniec kolejnej swiatowej dyktatury.

Czy sie spelni? Zalezy w glownej mierze od samych Sudanczykow.

 

Trzymajcie za mnie kciuki!

P.S. Dla tych, ktorzy znaja angielski, chyba najlepsz analiza obecnej sytuacji:

http://www.foreignaffairs.com/articles/137065/andrew-s-natsios/sudans-oil-crisis-is-only-bashirs-first-problem

niedziela, 03 października 2010

Prezio, od kiedy tylko przejal stolek ( 21 lat temu...), postanowil KRASC ile sie da i jak sie da. Przeszkod zadnych, a jak trzeba bedzie kogos zamordowac lub wyslac na wojne,to od czego ma sie swoich ludzi (armia, sluzby specjalne, przekupni rebelianci).

Jednym z ciekawszych "biznesowych" pomylow Prezia bylo wykorzystanie pradu (tak, PRADU) do zrobienia wielkiego biznesu. 

Sytuacja wyglada nastepujaco: kazdy, kto buduje cokolwiek (pisze cokolwiek, bo to moga byc wille w najdrozszej dzielnicy, jak i domki z gliny na wsiach pod Khartoum) musi SAM zakupic slupy (kable i montaz w cenie;). Przyklad z zycia wziety: wies pod Khartoum, bieda az piszczy, wiekszosc domkow to malutkie chatki z gliny czy tanich cegiel. Na 8 rodzin nalezy kupic 5 drewnianych slupow. Koszt: 12 milinow funtow sudanskich (ok. 5 tysiecy dolarow ). Dodatkowo kazdy dom musi miec zainstalowane "pudelko", bo prad trzeba kupowac w przedplacie. Takie "pudelko" kosztuje milion (ok. 400 dolcow). Jest tylko jeden szkopul - nie kupujesz go na wlasnosc, a jedynie "pozyczasz" od National Electric Company. Na koncu musisz kupic prad w przedplacie, wpisac kod w pudelko i voila!

A jak ci wylacza prad, srednio raz na kilka tygodni, to nie masz do kogo zadzwonic z pytaniem co sie stalo. Po prostu jest jak jest.

I chyba wszyscy sie powinni sie cieszyc, ze w ogole maja prad;)

Tagi: NEC prad Sudan
12:44, ajlona82
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 kwietnia 2010

Al Bashir nie moze spac po nocach.

Ma koszmary, ze jego oponenci (ci, ktorych tak lubil wsadzac do wiezienia w centrum Khartoum, jak tylko odwazyli sie otworzyc dzioby) bija go jego wlasnym kijem (ktorym tak bardzo lubi wymachiwac gdy tanczy na wiecach wyborczych), wsadzaja do wiezienia, a nawet wywoza (byc moze na taczce) z Sudanu.

Sni mu sie Miedzynarodowy Trybunal Karny, ktory kaze mu zjesc wydany na niego list gonczy.

Sni mu sie, ze dopadaja go rebelianci z SPLM i JEM i odprawiaja magiczne rytualy, ktore sprawiaja, ze zamienia sie z najlepszego z najwierniejszych muzulmanow w animiste, i co gorsza - jego skora robi sie zupelnie czarna, jak heban!

Al Bashir wie, ze te wybory to walka o zycie. Dlatego zrobi wszystko co w jego mocy, by wygrac.

I dlatego pare miesiecy temu po 15 letnie dzieci w szkolach podjechaly autobusy i zawiozly je do Panstwowej Komisji Wyborczej, aby te mogly sie zarejestrowac do glosowania w wyborach (pod falszywa data urodzenia, a jakze).

I dlatego rzadowa telewizja puszcza na okraglo wiece Al Bashir'a wykrzykujacego Allahu Akbar, tanczacego ze swoim kijkiem, usmiechnietego od ucha do ucha.

Tanczacy z kijkami

Oczywiscie na wiecach tlum. Przywieziony tymi samym autobusikami.

Dzieci sie cieszyly,ze mialy wolne w szkole. Ludzie sie ciesza, bo dostali po 10 funtow ( 4 dolary ).

Karty do glosowania? Zaden problem generale, podrobimy! W koncu zamiast z RPA, wyjda one prosto z naszej drukarni.

Al Bashir w swoim cynizmie graniczy z bezgraniczna glupota.

Czy naprawde myslal, ze rebelianci z JEM i SPLM beda na to wszystko sie godzic? Przeciez dla nich, Al Bashir nie moze wygrac. Jesli wygra, bedzie nowa wojna.

Oni tez graja o wszystko. I o tym Al Bashir chyba zapomnial.

Zdjecie z http://www.timesonline.co.uk/multimedia/archive/00498/Sudanese_President__498203a.jpg

Tagi: Sudan wybory
13:06, ajlona82
Link Komentarze (6) »
niedziela, 21 lutego 2010

Takie rzeczy to tylko (nie) w Erze, a w Sudanie;)

Prosze moi mili, przesledzmy wspolnie dwa profile przebogatych, niewykszaltconych Sudanczykow, ktorzy w dodatku swoja prace lubia (byc moze nawet jest to ich pasja), a przy tym nie namecza sie przy niej zbytnio.

Przypadek 1 - piosenkarz hiszik-biszik (to takie disco-polo po arabsku). Piosenkarz ten, ktorego imienia i nazwiska nie zdolalam zapamietac, jest mlodym chlopakiem. Popularnym wsrod tutejszej mlodziezy. Gra on na weselach, za jeden taki wystep (2-3 piosenki max.) zgarnia sobie 5 milionow funtow sudanskich, co rowne jest 2 tys zielonych. Takich wesel w sezonach jest tysiace, non stop. Chlopaczek ma wiec wille, jezdzi hummerem. Zycie jak w Madrycie.

Przypadek 2 - moj osobisty mistrz swiata w biznesie. Pani (znowu imie i nazwisko, choc slyszane milion razy, nie zapamietane) robi slubny makijaz. Wydawaloby sie, ze to takie dosc marne zajecie, co? Ale nie tu. Oto cennik:

- pan mlody: milion (400 zielonych)

- panna mloda: 1,5 - 2 miliony (600 - 800 dolcow)

- kolezanki panny mlodej: 300 (120 dolcow na glowe).

Zeby bylo smiesznej, jest to makijaz rodem z rodziny Adamsow, filmow Hitchcock'a...o innych miejscach nie wspomne, bo nie chce nikogo obrazac. Ja sie przyzwyczailam, bo wszystkie Arabki maluja sie w podobny sposob. Czarrrrrrrrrrrrrrrrne oko, tona cieni, wybielajacych skore podkladow, szminek. Nie udalo mi sie znalezc zdjecia sudanskiego makijazu slubnego. Ten na zdjeciu, libanski, to niedoscigniony wzor wszystkich Sudanek. Brrrr...

libanski makijaz

Pani makijazystka ma klientek (w sezonie, ktory trwa wiekszosc roku) po 5-8 dziennie. Kalkulujac na szybko, jakies 6 tysiecy zielonych...DZIENNIE.

Wyobrazacie sobie?

Aha, co do kosztow, to robi biznes w swojej willi, wiec tylko przybory.

Jak dla mnie, ten konkurs na najlepsza prace na swiecie, na wyspie australijskiej, gdzie jeszcze koles w ostatni dzien prawie umarl po ataku mikro-meduzy, to jakis zart:))

Wystarczy przyjechac do Sudanu, zrobic sobie fejm na europejskiego specjaliste fryzjerskiego, wizazyste, lub w jakiejkolwiek innej dziedzinie i pieniadze, jak manna, spadaja z nieba. Serio.

 

fotka z http://www.flickr.com/photos/24960547@N08/2513198949/

poniedziałek, 01 lutego 2010

Czyli o wariactwach Sudanczykow w kilku punktach.

1. Sudanczycy nie uzywaja pasow bezpieczenstwa w samochodzie. Jak uzywasz pasow, to jestes mieczak.

2. Dzieciaki jezdza najczesciej u mamusi na kolanach (na przednim siedzeniu). Ostatnio widzialam rowniez dziecko na kolanach kierujacego tatusia...

3. Podstawowe produkty zywnosciowe: cukier i chleb. Szklaneczka (jakies 150 ml) herbaty powinna zawierac od 3 - 4 lyzeczek cukru. Chleb ( a raczej plaskie buleczki ) je sie ze wszystkim i do wszystkiego. Rowniez do obiadu, nawet jesli sa juz tam ziemniaki, ryz czy makaron.

4. Kobiety wybielaja sobie twarze okropnymi, chemicznymi kremami. Wygladaja komicznie: biala twarz i ciemne rece. Podobna moda panuje na calym Bliskim Wschodzie i Azji.

5. "Ustawiane" malzenstwa to tutaj norma. Czesto dziewczyna czuje sie po prostu staro i chce zalozyc rodzine. Wtedy rodzice szukaja, najczesciej posrod kuzynostwa, odpowiedniego kandydata. I voila!

Nigdy tego nie zrozumiem i brak mi odpowiedniego komenatarza. Moge tylko powiedziec, ze ostatnio Oprah zrobila o tym program i podala, ze 60 % malzenstw na calym swiecie jest ustawianych.

6. Jajka w malych sklepach i na straganach leza zazwyczaj w 40 - 50 stopniowym upale.

7. W porze Ramadanu wieczorami szpitale i przychodnie sa oblezone. A ludzie rozkladaja sobie koce i maty przed budynkami i robia sobie pikniki (!). Na pytanie po co to robia uslyszalam: bo nie maja co robic (!!).

8. Z tylu pick-up'a podrozuje czesto kilkanascie osob z rodziny. Nie wiem jak losowane sa miejsca w pojezdzie;)

9. Sudanczycy uwielbiaja zwisac przez otwarte szyby autobusow (co najmniej cala reka, czasem rowniez glowa i tulow).

10. Nie maja zadnych zasad ruchu drogowego. Nie wiedza po co sa linie na jezdni, kierunkowskazy, dlugie swiatla.

Uff...na razie tyle, liste bede uzupelniac.

Przychodzi mi do glowy pare irlandzkich dziwactw:

1. Pija na umor. Kazdy z osobna i wszyscy razem. Szczegolnie w weekendy, ktore zaczynaja sie w czwartek i koncza w poniedzialek (tak zwanym " call in sick ", czyli zwalnianiem sie z pracy z powodu najbardziej popularnej w Irlandii choroby - kaca ).

2. Jak juz sie napija, najczesciej sie bija. Kazdy z kazdym. Kobiety z kobietami, kobiety z mezczyznami itd.

3. Mogli by jesc tylko frytki. Znajomy zapytal jaka jest ich narodowa potrawa. Po chwili zastanowienia Irlandczyk odpowiedzial mu: ziemniaki.

4. Policja (tzw. Garda ) nie nosi broni palnej. Nosza za to przesmieszne przykrotkie kamizelki.

No...to tyle mi sie przypomnialo. Polskich dziwactw juz nie pamietam.

Moze Wam przychodza jakies do glowy?:)

 

Bray

13:11, ajlona82
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 stycznia 2010

Tytul brzmi dumnie. Przypomnialy mi sie nasze polskie dlugie ogorki z przegubem kolowym w srodku i harmonijka po bokach. Jako dzieciak uwielbialam stac na kole, szczegolnie jak byly zakrety.

Tutaj ani ogorkow, ani Ikarusow, ani tramwajow nie uswiadczysz. Co jest raczej przewidywalne.

Jaki wiec mamy wybor jesli chcemy sie poruszac po Khartoum? (Ok, przyznaje Wam od razu, ze ja nie poruszam sie zadnym z tych srodkow transportu: 1. mam 5-miesiecznego syna i przez wzglad na jego bezpieczenstwo 2. mamy samochod firmowy).

Przejdzmy do meritum.

1. Mozemy poczuc sie jak w Bollywoodzkim filmie, a przynajmniej jak w Indiach i wybrac RIKSZE. Najtaniej, najprosciej, no i w orientalnym stylu;)

riksza

2. AMJAD znany u nas pod wszystko mowiaca nazwa WC kaczka ;) Niezwykly zwrotny i przewrotny. Ale tu jakos daja rade upchnac w nim jakies 8 osob ;)

amjad

3. BUS. Nie moze miec mniej niz 20 lat. Najlatwiej znalezc takiego, ktory ma z 30. Jak to w ogole jezdzi? Nie pytajcie.

bus

4. TAXI. Zolta, iscie nowojorska. Po raz kolejny - nie wiem jakim cudem "to" jezdzi. Najstarsze modele pamietaja pewnie czasy kolonii angielskiej.

taxi

I nie, nie wybralam najstarszych okazow taksowek czy autobusow na potrzeby bloga. To sa JEDYNE dostepne. Sa niby gdzies jakies nowsze taksowki, ale raczej nie licz, ze jak bedziesz stal na ulicy to akurat ta nowsza do ciebie podjedzie...Jest ich po prostu bardzo malo.

5. PICK-UP. Nie uwierzylibyscie ile ludzi moze zmiescic sie z tylu pick-up'a. Razem z dziecmi to z 15 osob spokojnie;) Nie poruszam nawet kwestii bezpieczenstwa, bo o tym bedzie osobny wpis, okraszony fotkami najbardziej hardkorowych sposobow podrozowania autochtonow i ich pociech w szczegolnosci.

pick-up

6. OSIOLEK. Na oklap - jednoosobowy. Na beczce - dwuosobowy: jeden delikwent na osiolku, drugi na beczce. Ale to raczej transport tylko dla posiadaczy owego zwierza:)

osiolek

wtorek, 22 grudnia 2009
Od ponad pol roku mieszkam w stolicy Sudanu, Khartoum. Przez pierwsze kilka miesiecy bylo mi naprawde ciezko sie przyzwyczaic, szczegolnie ze przylecialam tu z Dubaju. Zmiana byla tak wielka, ze nie radzilam sobie z tym co widze. Nie bylo wiec mowy o przezywaniu tych obrazkow jeszcze raz po powrocie do domu, wpisujac je na bloga. Ale teraz...nabralam dystansu i jestem gotowa pokazac swiatu Sudan prawdziwy. Nie tele-papke o Darfur i islamskich terrorystach. Mam nadzieje, ze zdolam w tym blogu pokazac, jak bardzo mass-media mijaja sie z prawda. Zastanawialam sie dlugo od czego zaczac. Wpis smutny czy wesoly? Glupota smieszna czy przerazajaca? Bieda czy bogactwo? Polityka czy przyroda? A moze...? Tak, zaczynam od wpisu wkur.wiajacego. Bo juz dluzej nie moge. Cisnienie rozsadza mi leb. To tak wygladaja pomoc krajom afrykanskim??? Nie do wiary. Witam w Sudanie.