Rozni Polacy na Wschodzie roznie opisali swoje wrazenia z Ramadanu.
W Dubaju, na przyklad,jak zawsze na bogato: http://www.happymuslima.com/2011/07/ramadanowe-szalenstwo.html.
W sklepach duzo promocji i przecen ( we wszystkich hipermarketach spozywczych oraz centrach handlowych ).
A rownoczesnie kazdy szanujacy sie meczet przez caly czas trwania Ramadanu wystawia wieczorem ogromne misy z ryzem, miesem, daktylami.
Wielu robotnikow- muzulmanow z Indii, Pakistanu, czy Bangladeszu stolowalo sie tam caly miesiac :)
Poza tym zarowno Szejch M., jak i cala reszta emirow rozdaje nieco swojego majatku poprzez organizacje dobroczynne.
A w Sudanie?
Na miesiac przed Ramadanem wszystko zaczyna drozec. W istnie Barejowym klimacie: pomidory z 5 funtow do 15, az w koncu 20, by w srodku Ramadanu zakotwiczyc na 15 i tak juz tak do konca, do samego Eid.
Cukier jest chowany, po to by potem robic "afere cukrowa" w istnie polskim stylu i sprzedawac, teoretyczne nielegalnie, zamiast za 3, za 4- 4,5 funta za kilogram.
Zadziwiajace - Polacy i Sudanczycy maja zaskakujaco wiele wspolnego jesli chodzi o kombinowanie.
Ludzie na Ramadan kupuja cukier tonami. Jak i make, jajka, warzywa, mieso.Slowem: wszystko.
Kolacje gotuje sie dla calych rodzin, a obowiazkiem jest codziennie isc gdzie indziej (!) Oczywiscie z jedzeniem, a i druga strona musi przeciez cos przygotowac.
Ramadan po sudansku to totalne czyszczenie kieszeni.
Oczywiscie zaden meczet nie oferuje nic wiecej poza darmowymi wrzaskami w godz. 20-23. Czasem nawet w poludnie. Oraz nad ranem...
Niedowierzam, jak ten debil z meczetu obok daje rade wyspiewywac tak bez konca i to bez wody?
Ciagle powraca do mnie jedna, niedajaca mi spokoju mysl... niesamowite jak jeden zlodziej i morderca zakorzenil, w skadniad poczciwych ludziach, tego bakcyla kombinatorstwa, zlodziejstwa. Jednym slowiem, haram na calego.
Czy naprawde az tak przystosowujemy sie do systemu? A moze wykorzystujemy system na wzor rzadzacych? Jednym slowem- ulegamy zlu czy ono sie w nas budzi?
P.S. Widzialam dzis, przypadkiem, wielkie slumsy, byc moze na 10 000 + ludzi.
Wiekszosc z Darfur.
I tony, doslownie, smieci i plastikowych toreb okalajacych "osiedle"...Sami siebie zasypuja.
Obok- prawie juz dokonczone, nowo wybudowane osiedle wcale niezlych domkow i willi (srednio zamozna klasa).
2 kilometry dalej nowiutka ambasada Imperium Mocy (czyt.: USA). Najwieksza w Afryce.
40 tys m. kw. a w srodku wszystko, poczawszy od wlasnych lacz satelitarnych, skonczywszy na Marines, luksusowych willach z basenem i Bog jeden wie co jeszcze.
Ta ambasada jest tak wielka nie bez powodu.
Otoz ma za zadanie zarzadzac polityka w calej Afryce moi drodzy.
Tak! Wlasnie tu, w osi i centrum zla:)
Podobno USA i Sudan sie nie lubia...?
Ale jestesmy naiwni.
Slumsy zostana zrownane z ziemia, a ludzie beda musieli sobie isc.
Chcialam nagrac wszystko kamera i opublikowac, ale szybko sie otrzezwilam.
Mafia czuwa.
P.S. 2
Po zobaczeniu powyzszych cudow zaczynam gleboko wierzyc, ze swiat jest chory a ludzie to dekle (cytujac znajomego).
P.S. 3
Mam takie marzenie...zeby zrobic maly sabotaz. W jak najwiekszej ilosci meczetow, w najwiekszej godzinie szczytu (wieczorne modly) zamiast wrzaskow imamow polecialo to:
http://www.youtube.com/watch?v=1diINTLyxvM
sweet dreams:)