| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Wpisy z tagiem: ceny w Sudanie

środa, 04 maja 2011

Gotowe scenariusze na filmy o afrykanskim kraju, w ktorym tak zaskakujaco wiele przywoluje na mysl PRL, leza na ulicach Khartoum.

Az dziw bierze, jak szybko czlowiek zaczyna w takiej komedii uczestniczyc.

Ostatnio w Sudanie (bo jesli nie w Khartoum, to na pewno nigdzie indziej) zostal otwarty pierwszy "normalny"  supermarket. Normalny bo czysty, jakis visual merchandising widac, poukladane produkty po ludzku, przejsc sie da z wozkiem. Ceny pod prawie wszystkimi produktami (absolutna nowosc :D ), w dodatku taniej o jakies 30 % niz wszedzie indziej (kolejny dowod na to, jak bardzo jestesmy obdzierani ze skory).

I te male radosci w sklepie (O! Zel do prania Persil w koncu sie pojawil!). Nie mowiac o przyspieszonym biciu serca, kiedy pojawia sie jakis nowy produkt spozywczy, przywolujacy na mysl wspomnienia zazwyczaj Emiratow Arabskich. Niewazna juz, czesto jeszcze raz wyzsza niz w Dubaju, cena.

A i tak sa to produkty z kategorii basic. Czasem w wyobrazni powraca obraz uginajacych sie od roznorodnych jogurtow, deserow, pudingow, serkow homogenizowanych polek Auchan w Polsce...kiedy ma sie do wyboru smak niby-truskawkowy, niby-wieloowocowy lub niby-ananasowy. Sudanczycy, mimo zatrudniania Anglikow w swoich firmach, ciagle nie postarali sie uzyskac receptury na dobry jogurt. Wynika to rowniez z faktu, ze sprzedaz jogurtow jest niezla, a wiedza nabywcy o produkcie znikoma (nie ma tradycji jedzenia jogurtow smakowych krotko mowiac).

Rzecz sie tyczy rowniez czekolad (do wyboru ohydny maslany Cadbury, lub nieco lepszy Galaxy).

Nie zaczynam tematu serow, chlebow, wyrobow cukierniczych w tym ciast.

Dziwne uczucie, nie miec mozliwosci kupienia produktow innej, niz basic, kategorii.

Jeszcze jeden aspekt jest zadziwiajacy - cena.

Zdaniem rzadu albowiem, produkty z kategorii basic sa luksusowe. Nie wiem z jakich powodow czlonkowie rzadu tak uwazaja, gdyby bowiem nie nalozony przez nich haracz w postaci 50 - 120 % (samochody!) podatkow, ceny bylyby rewelacyjne. W poblizu dwie potegi produkcji i eksportu tanich produktow: Arabia Saudyjska i Egipt.

Co to oznacza dla mnie? Jeszcze wieksze wkurwienie, bo wiem jak tanio sa kupowane i transportowane te luksusy. I wiem kto na tym zarabia - mafia politykow, wlascicieli tych sklepow, hurtownikow i calej reszty.

Mysle, ze skale cen w "najlepszych" dzielnicach Khartoum mozna porownac do tych w Nowym Jorku czy Londynie.

Jesli chcecie zobaczyc te luksusowe dzielnice stolicy, wpiszcie w google images: Riyadh, Amarat, Manshia.