Zakładki:
Dzieciate
Kulinarne
Polacy na Bliskim Wschodzie
Zyciowe
|
wtorek, 15 maja 2012
Ceny znowu poszly o jakies 30 % w gore. I tak kawa Nescafe Gold z 70 (no comment) na 85 gowno wartych sudanskich funtow. Tak naprawde, po bankowym kursie dolara (ok. 3 SDG) to sie przelicza na 85 PLN za duza kawe... I tu pojawia sie mysl dnia. W Sudanie zrobilo sie jak w Pewex'ie. Masz dolary (czarny rynek - 6 SDG + kazdy traktuje cie jak krola, bo dolarow nie ma) to jestes kims, masz smieci w postaci funtow, nie masz wstepu do sklepu.
Btw. Normalni Sudanczycy (czyt. 98 % narodu ) juz dawno w sklepach nie kupuja.
sobota, 05 maja 2012
To dzisiaj o syfie. Kiedys pewien Sudanczyk powiedzial mi, ze Sudan to Amarat. I to jest prawda. Zaczyna sie i konczy w tej jednej i jedynej udanej dzielnicy w Sudanie. To szokujace prawda? Amarat to jedyna dzielnica z kanalizacja w calym Sudanie. To jedyna zaplanowana dzielnica, w ktorej widac piekna architekture z lat 60-tych. Wspaniale ogrody z drzewami mango i kwiatami. To dzielnica rowniez, na szczescie, zadbana - bo w wiekszosci domow mieszkaja pracownicy ambasad, sa tez firmy, organizacje pozarzadowe i troche bogatych Sudanczykow. Niestety w google nie znalazlam ani jednego zdjecia, ktore mogloby potwierdzic moje slowa... A teraz o reszcie Khartoum. Miasto dzieli sie na trzy czesci: Khartoum, Bahri i Omdurman. Wszystkie te czesci laczy ta sama kiczowata, tragicznie brzydka i krzywa zabudowa. Nie ma zadnego planowania. Cos takiego jak architektura oraz budownictwo sa tu pojeciami nieco abstrakcyjnymi. Chlopaki z Poludnia po prostu biora cegly i zaczynaja stawiac cos, co narysowal im Sudanczyk - moze nawet sam wlasciciel, a czasem niby jakis "architekt". Wychodzi na to samo. Wszystkie sciany krzywe. Wykonczenie a raczej jego brak. Jak sie wykuwa dziure, zeby wstawic kabel od klimatyzacji, to taka dziura po prostu w budynku pozostaje. Albo tynkujemy tylko przod domu, a boki i tyl pozostaja surowe ;) Oczywiscie wszystkie rury na wierzchu i teraz creme de la creme: wszystko idzie w szambo. Jakt tu przyjechali Niemcy, profesorowie urbanistyki, ostrzegli ze wlasciwie to wielka tykajaca bomba ekologiczna. W polaczeniu ze smieciami, ktore wywozone sa czasem tylko troche dalej...wyrzucone gdzies po prostu, zanim dojada na "wysypisko", tworzy jakis apokaliptyczny obraz. Do tego drogi stworzone by zabic. Syf lecacy z riksz, chinskich autobusow i starych samochodow. I najgorsze - widziane ostatnio na wlasne oczy, zanieczyszenie Nilu ropa i chemikaliami plus oczywiscie tonami smieci.
Najlepiej dla tego miasta byloby zrzucic wielka bombe i zaczac od nowa.
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Zapomnialam dodac w komentarzu ogromnego, rownego Chinom, przyjaciela Sudanu jakim niewatpliwie jest Rosja. To wlasnie z rosyjskich mediow (link: http://en.rian.ru/world/20120430/173136379.html ) dowiaduje sie, ze Sudan jest gotowy do rozmow pokojowych, jesli Poludnie rowniez jest gotowe. Bardzo sie ciesze. Ta wojna kosztowala juz za duzo, a zaplacimy za nia wszyscy (poza expatami, ktorzy sie tylko bogaca na rosnacym dolarze). Z kieszeni kazdego urzednika wyjeto dwa dni pracy. A kazdy kto skorzysta z bankomatu, zaplaci rowniez drobna oplate na fundusz wojenny. Czas na odbudowe Heglig i...zobaczymy co dalej. W Sudanie tak to juz jest, ze nigdy do konca nie wiadomo.
A teraz o pokoju ducha. Moj blog jest polityczny, z zamilowania. Pomyslalam jednak, ze duzo ludzi moze uznac, ze zycie w Sudanie jest straszne. A nie jest! Dlatego dzisiaj refleksja o tym, co mi dal Sudan. Przede wszystkim jest to bardzo bezpieczne miejsce, ludzie sa usmiechnieci i uprzejmi. W przeciwienstwie do moich doswiadczen z krajow arabskich - nie sa nachalni. Jesli chodzi o wychowanie dziecka, wbrew pozorom rowniez jest to swietne miejsce. Dzieci sudanskie sa grzeczne, nie pala papierosow w wieku 10 lat (jak to ostatnio w marcu zobaczylam przed centrum handlowym Silesia w Katowicach, bylam w niezlym szoku). Nie ma tu rowniez, oczywiscie w sklepach, alkoholu. Alkohol pija dorosli, ale nie jest alkoholizm takim problemem spolecznym, jakim jest w Arabii Saudyjskiej na przyklad. Tworzymy z innymi kobietami, ze wszystkich stron swiata, grupe Khartoum Mums. W takich miejscach jak te, nie ma wyscigu szczurow czy lansu. Nie dbamy o najnowsza mode czy makijaz. Weekendow nie spedzamy w centrach handlowych. Nie ma tu H&M ani McDonalds. Chodzimy za to wszyscy w piatek rano do najlepszej, ukochanej kawiarni Ozone, jest duzo imprez z dzieciakami i bez. Niektore z nas pracuja, inne nie. Wspieramy sie, zeby nasze dzieci mialy zawsze darmowa zabawe z innymi, juz od wielu lat tworzac klub dla malych dzieci. W Sudanie mozna, a nawet trzeba sie nauczyc cierpliwosci, czy to w formie Insallah, opisywanej przez innych Polakow na Bliskim Wschodzie, czy tez w formie buddyjskiego spokoju ducha. Bo Sudan daje w kosc. Pokazuje, ze zycie nie jest rozowe, to ciagla walka, a my powinnismy byc bardzo wdzieczni za wszystko co mamy. Sudan pomaga poukladac priorytety, tu rodzina jest najwazniejsza. I mysle, ze duzo ludzi tu przyjezdzacych uczy sie tego. Zwalnia i po prostu docenia zycie. Nie ma tu kart kredytowych i kredytow. Obrot gotowkowy naprawde jest o wiele lepszy. Pozwala ci nie kupowac w nadmiarze i przede wszystkim - nie zadluzac sie ;) Owoce i warzywa sa najlepsze na swiecie. Az niesamowite, ze nigdzie nie eksportowane. Slodkie grejpfruty; soczyste i niesamowite w ksztaltach i smakach mango, pomidory, ogorki, arbuzy, banany i wiele innych. W cenach podobnych do tych w Polsce. Jesli chodzi o wojne, dowiaduje sie o szczegolach z mediow zagranicznych, przede wszystkim Al Jazeera English i BBC. W tutejszej telewizji oczywiscie propaganda, taka troche smieszna, troche straszna. Jak w naszych dobrych polskich komediach. Khartoum jest tysiace kilometrow od granicy. Nigdy sie tu nie czulo wojny. Wrecz przeciwnie, Al Bashir i jego mafia zbudowali tu sobie twierdze (pamietajmy, wydatki budzetu na palac prezydencki - 10 % ), kazdy z nich piekne wille. Jest tu duzo biznesu, ambasady, ONZ i miasto sie rozwija i rosnie od 15 at. O tym jak sie rozwija, dlaczego jest to wielki syf i co by bylo, jakby tu rzadzil Mohamed z Dubaju, w nastepnym wpisie. Insallah ;)
czwartek, 26 kwietnia 2012
To, co sie dzieje teraz na Poludniu, to czyste szalenstwo. Gazeta Wybiorcza wam tego nie napisze. Silva Kiir musial przerwac 5-dniowa wizyte i czym predzej wracac do Juba, by zapobiec (prawie udanemu) przewrotowi. SPLM jako partia sa spaleni. Poludniowy Sudan to wiele roznych plemion. Silva Kiir i SPLM naleza do Dinka, i to oni chcieli przejac cala rope. Niestety, wiekszosc lezy w Unity...a tam mieszka i rzadzi plemie Nuer, ktore wlasnie ruszylo po bron, i zdecydowalo ze swojej ropy nie odda. Silva Kiir i jego rzad sa strasznymi prostakami i analfabetami, przyszli z lasu i widac to po ich czynach. Kupuja sobie Land Cruisery, chodza po pubach i zyja marzeniami o calej ropie, zepsuci wladza, skorumpowani przez Chiny i wszystkich, ktorym wladza Dinka byla na reke. W Heglig zostala zniszczona wiekszosc instalacji. Szkoda tylko, ze Silva Kiir zapomnial, ze te instalacje nie naleza przeciez do Al Bashir'a, a do Chinczykow. I to jest powod wizyty prezydenta Poludnia w Chinach. Chyba dostal lanie ;) Niesamowite, jak dzieki temu durniowi wzmocnil sie rzad w Khartoum. Wszyscy sa przeciwko rzadowi w Juba. Bedzie sie dzialo.
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Sudan zbombardowal dzisiaj znowu przygraniczny rejon Unity (glowne zrodlo ropy Poludnia). Reporter Al-Jazeera, siedzacy w Juba, mowi o trzech bombach. Jak rowniez o tym, ze obydwa kraje dozbrajaja sie i maszeruja w strone rejonow przygranicznych (Abyei, Unity, Poludniowy Kordofan). Dzis o 9:50 wyladowal w Heglig, ubrany w wojskowy uniform, Al Prezio. Satelity amerykanskie wykazaly ogromne zniszczenia rurociagu jak i samego Heglig.
C.d.n. W sobote armia Sudanu odbila Heglig z rak Poludnia. To wersja z Khartoum. W sobote Poludniowy Sudan, sluchajac zalecen szefa ONZ, wycofal sie z tego rejonu. To wersja z Juba.
Al-Bashir przez cztery dni powtarzal, ze zajmie to kilka godzin. A teraz nawet nie dowiemy sie, jak to naprawde bylo ;) Dla Sudanczykow to niewazne.
Ze sie udalo poznalismy po...klaksonach. Jak trabienie na ulicach rozpoczelo sie na calego: riksze, amjady, autobusy i ciezarowki - bylismy pewni, ze ropy w naszym miescie nie zabraknie.
Khartoum swietowal cala sobote. Telewizja sudanska swietuje do dzis, krecac propagande. W koncu ludzie sa za prezydentem! To naprawde cos nowego.
Tak czy inaczej, wojna sie nie skonczyla. W koncu tu chodzi o rope. Duzo ropy. Sudan z Poludniem negocjowac juz nie chca. Trwa chwilowy impas. Prezydent Obama wzywa obie strony: Odwagi chlopaki! Musicie sie w koncu jakos podzielic. Tylko jak tu panie Barack sie teraz dogadac, jak od pol wieku jakos sie nie udalo?
Dla nas najwazniejsze, ze nie zabraknie w najblizszym czasie benzyny, dolar nie poszybuje w kosmos... a c.d.n.
sobota, 14 kwietnia 2012
Dzielnie probowali sie dogadac. Niestety, nie udalo sie. Kolejny rozdzial, trwajacej juz pol wieku wojny o rope , rozkrecil sie na dobre. Poludnie zajelo i zniszczylo miasto Heglig. To tam produkuje sie wiekszosc sudanskiej ropy. Od tygodni trwaja przygraniczne walki w spornych regionach: poludnie atakuje na ladzie miasta strategiczne, polnoc bombarduje je swoimi Antonovami. Wynik dzialan mistrzow gry wojennej: Sudan stracil swoje jedyne zrodelko ropy (Tylko 115 tys. barylek na dzien. Ledwo na wewnetrzny rynek starcza). Poludniowy Sudan, ktorego calosc przychodu (350 tys barylek na dzien) zalezy od czarnej mazi, ma zakrecone kurki od stycznia. Panowie maja tez inne problemy na boku: Al Bashir kolejna, trzecia, zone. W Juba ogolnie zawsze bylo i jest wesolo, szkoda ze chlopaki musieli powychodzic z lozek w swoich willach.
...
Sudan i Poludniowy Sudan to dwie typowe, ksiazkowe dyktatury wojskowe. Zamienili raje, mlekiem i mlodem plynace, w kupe smieci, biede i smierc. Plakac sie chce. Nie zrozumie ktos, kto nie zobaczyl na wlasne oczy piekna Sudanu. Takim jakim byl 40 lat temu i jakim moglby byc, gdyby nie wojna... Widac nawet teraz, kiedy jest juz na skraju wyniszczenia. ... Wydatki w budzecie Sudanu: Armia: 80 % Palac prezydencki (!!!) : 10 % Sluzba zdrowia: ok. 5 % Edukacja: ok. 5 % Inne: reszta z tych okolo.
...
piątek, 09 marca 2012
wrocilam. Narazie w telegraficznym skrocie:
* Poludnie zakrecilo kurek z ropa. Sytuacja jest patowa. Panowie probuje sie wiec dogadac, bo straty ogromne, a ropy przeciez nie ma skad (i za co) kupowac. * Al Bashir tak pieknie negocjucje, ze az nawoluje do wojny ze "zbuntowanym" Upper Nile. Ludzie tam z pewnoscia nie czuja sie zwiazani z Polnoca. Caly czas walczyli przeciwko nim. * Kiedy tu przyjechalam, ciastka Maryland kosztowaly 3 SDG. Teraz kosztuja 9,5 SDG. 2,5 dolca za jedna paczke ciastek... * Samochody strasznie podrozaly. Jeszcze 2 miesiace temu udalo sie nabyc nowa Kia Optima za 130 tys SDG. Teraz kosztuje 180 tys SDG. Rozwalaja mnie oferty typu Daihatsu Terrios z 2002 roku za 40 tys SDG (10 tys dolcow!)
Wkrotce wiecej...
czwartek, 23 lutego 2012
piątek, 03 lutego 2012
To nie tak, ze nie bylo o czym pisac przez te dlugie miesiace. Moj blog nie jest jednak o zyciu, dzieciach etc., a raczej politycznym ;) ...a tu w polityce ciagle tak samo: Sudan leci w dol na leb na szyje. Jest to moj ostatni wpis, bo wynosimy sie z Sudanu. To ostatni moment przed upadkiem. A jest tak: rzad polnocny nie ma juz ani grosza. Nawet na wyplaty dla policji, armii i sluzb specjalnych. Skad wziac kase? Ukrasc z poludnia. Ale niestety, to se ne vrati panowie muzulmanie. I w ten oto sposob zaczyna sie jadka: polnoc zyczy sobie 36 (!) $ za przesylke rurociagiem barylki ropy. Poludnie daje standardowy1 $ i ponad 2 miliardy dolcow zapomogi (sic!) dla biednego rzadu na Polnocy. Al Bashir szykuje sie wiec do nowej wojny, niestety armia nie chce juz go wesprzec. Ostatnie negocjacje, zarowno z armia, jak i z Poludniowym Sudanem, nie przyniosly efektow. Nie wiadomo co dalej. Wiadomo tylko, ze sytuacja gestnieje z dnia na dzien. Dyplomaci zachodni przerazeni, wszyscy spakowani i czekamy na wielkie BUM. My chcielibysmy tego BUM juz nie zobaczyc. Ja, na szczescie, jestem daleko - na wakacjach w yyy mialam napisac Polsce, ale chyba raczej na Syberii? :)) Jesli bedzie mi dane wrocic jeszcze do Sudanu to napisze. Marzy mi sie wpis pod tytulem: dead prez. Koniec kolejnej swiatowej dyktatury. Czy sie spelni? Zalezy w glownej mierze od samych Sudanczykow.
Trzymajcie za mnie kciuki! P.S. Dla tych, ktorzy znaja angielski, chyba najlepsz analiza obecnej sytuacji: http://www.foreignaffairs.com/articles/137065/andrew-s-natsios/sudans-oil-crisis-is-only-bashirs-first-problem | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||